Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajer Ola Bola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajer Ola Bola. Pokaż wszystkie posty

FashionPhilosophy Fashion Week Poland April 2015 1/2


niedziela, 26 kwietnia 2015

Hi ;)

Last week was the 12th Fashion Philisophy Fashion Week Poland held in Łódź. Many fashion shows, a lot of interesting people and obviously a big holiday for me because as you already know, I love fashion events. I will write about the overall of the event in my next post. Today, I want to write few words about all fashion shows I saw for the season autumn/winter 2015/2016.


Tydzień temu odbyła się 12 edycja największej imprezy modowej w Polsce - FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Przez cztery dni, dziesiątki projektantów zaprezentowało swoje kolekcje na sezon jesień/zima 2015/2016. Więcej o moich wrażeniach napiszę w prywatnym poście, co nastąpi za kilka dni, dziś natomiast chciałbym Wam zrelacjonować Fashion Week od strony 'nowości' na wybiegu.

Dodam, że tym razem nie męczę Was zdjęciami z telefonu, pokusiłem się na te od fotografów. Co najważniejsze, chcę krótko opisać tylko te kolekcje, które zobaczyłem na żywo. Na niektórych pokazach niestety nie miałem przyjemności być obecnym, dlatego nie czuję potrzeby nawiązywania do nich. Kolekcje opiszę chronologicznie. W większości prezentacji dopatrzyłem się ulubionej sylwetki, co postanowiłem zaznaczyć na dołączonych zdjęciach, jako 'najlepszy look pokazu'. Zapraszam do przeczytania moich subiektywnych refleksji, na temat przedstawionych kolekcji.








fot. Mike Van Der Ent Pasarella

KOPI - off out of schedule - 16.04.2015

Zaczynam od jednej z moich ulubionych kolekcji, przedstawionych podczas minionej edycji Fashion Weeku. To pierwsza, pełna kolekcja Natalii i wiedziałem, że nie mogę jej przegapić, od kiedy zakochałem się w jej przezroczystych kopertówkach, wypchanych kolorowymi piórami. Spodziewałem się, że będzie pastelowo i tak było. Co prawda pierwsze sylwetki, które pojawiły się na wybiegu były ciemne, wystraszyłem się, że cała kolekcja taka będzie, ale na szczęście najlepsze było później. Genialne zestawienia kolorystyczne, świetne wzory i ciekawe formy. Kolekcja na jesień/zimę jest kolorowa, ale dostosowana do pory roku - oferuje bowiem rękawice. Całkiem szczerze, wybrany przeze mnie, najlepszy look z pokazu jest jednym z najlepszych jakie widziałem w Łodzi. Podkreślę tu innowacyjność kolekcji i kreatywność projektantki. Kto chciałby mi kupić płaszcz ze zdjęcia po lewej? ;)





WALERIA TOKARZEWSKA-KARASZEWICZ - off out of schedule - 16.04.2015

Jak się okazuje projektantka jest ze Szczecina i za to moja sentymentalna dusza przyznaje duży plus. Niemniej w Łodzi jeszcze tego nie wiedziałem, a i tak się zakochałem. Nie przepadam za kolorowymi ubraniami, stylizowanymi na vintage, ozdobionymi milionem kolorów i kwiatuszków. Ta kolekcja zakrawa bowiem o kicz. Na szczęście broni się i zachwyca, ponieważ jest świetnie wykończona, a detale robią ogromne wrażenie. Oczywiście występują tu nieznośne artykuły, takie jak rajstopy, które dają wrażenie, jakby modelki były przed chwilą lalkami z porcelany i na chwilę zamieniły się w kobiety. Z drugiej strony żakiecik na trzecim zdjęciu jest po prostu arcydziełem. Nie wiem jak sklasyfikować ten styl, światowa moda z pewnością to nie jest, ale przyznam, że chylę czoła.




fot. Mike Van Der Ent Pasarella

ALEKS KURKOWSKI - designer avenue - 16.04.2015

Tylko trzy zdjęcia, bo mało jest zdjęć w internecie, zresztą nie ma czego żałować. Nudy. Czarne ubrania potrafią być ciekawe, ale tu jest po prostu poprawnie. Oczywiście nawet nie próbowałem szukać najlepszego looku z kolekcji. To nie moja bajka, szukam i wymagam czegoś świeżego. Fashion Week ma wyznaczać trendy, a nie promować poprawność. Przy okazji relacji poprzedniej edycji (TUTAJ), napisałem, że liczę na to, iż projektantka wreszcie sięgnie po kolory. Nadzieja matką głupich.





ROMANA - off out of schedule - 16.04.2015

Pierwsze moje słowa, które wypowiedziałem w trakcie pokazu do kolegi siedzącego obok to "przerost formy nad treścią". Oczywiście, uwielbiam zabawę formą, krojem, niebanalne spojrzenie na modę. Niemniej większość z tych rzeczy nie nadaje się na ulicę. Uważam, że każdy kolor i wzór, odpowiednio zestawione mogą się sprawdzić w praktyce, jednak nie zawsze dotyczy to formy. Nie wiem czy granatowy płaszcz na dole jest idealnym rozwiązaniem... gdziekolwiek, począwszy od wycieczki do sklepu po bułki. Niemniej jednak na spokojnie w domu przejrzałem zdjęcia z pokazu i jestem skory pochwalić kilka sylwetek. Inaczej, jestem w stanie pochwalić wszystkie sylwetki, ale tylko jako sztukę. Zastanawiałem się, który look powinien zdobyć łatkę najlepszego i dylemat mnie pokonał. Aktualnie obstawiam pierwszą lub ostatnią sylwetkę.





DAWID TOMASZEWSKI - designer avenue - 16.04.2015

Wszyscy się tym panem zachwycają, a czy faktycznie jest aż tak genialny? Kolekcja przedstawiona w poprzedni czwartek faktycznie miała ciekawy charakter, kilka sylwetek było na światowym poziomie, mimo iż zostały one stworzone kilka lat temu. Zdjęcia w ograniczonej ilości i jakości nie oddają wrażenia jakie robiły kreacje, niektóre podchodziły nawet pod haute couture. Wiem, że przesadziłem, ale faktycznie takie było wrażenie, co nie zmienia jednak faktu, że jest to tylko trochę lepsze od pracy większości polskich projektantów. Określiłbym to bardziej jako dobrą kostiumologię i krawiectwo haute couture, niż kreowanie nowych trendów.





ODIO TEES & JAKUB PIECZARKOWSKI - off out of schedule - 16.04.2015

Ponownie moja ulubiona para projektantów (patrz TUTAJ) mnie nie zawiodła. Są jeszcze bardziej kreatywni i abstrakcyjni. Tym razem jednak mam wrażenie, że zarówno mentalnością jak i przystępnością pod każdym względem oddalają się oni od świata. Wylecieli gdzieś w kosmos ze swoimi głowami pełnymi szalonych pomysłów, nie chcą się podzielić swoim otoczeniem, a do tego każą na siebie czekać. Metaforycznie ująłem kilka faktów. Generalnie kocham i uwielbiam ich twórczość, są dowodem na to, że można robić w naszym kraju coś absolutnie innowacyjnego, niemniej jednak moda jest przecież dla ludzi, a nie dla Witkowskiego i innych kosmitów. Cenowo bowiem nigdy nie będzie mnie na nich stać, a ubrań kategorycznie nie pożyczają. Nie wiem, czy warto się zamykać w swojej idealnej skorupie.





BERENIKA CZARNOTA - designer avenue - 17.04.2015

Pierwszy piątkowy pokaz zrobił dobre wrażenie. Na samym pokazie trochę na siłę szukałem czegoś co mnie zachwyci, oczywiście od razu zakochałem się w hicie kolekcji - sweterku z mojej ulubionej sylwetki - chcę, pragnę. Tak czy inaczej dopiero na zdjęciach zobaczyłem jak spory potencjał ma całość. Zazwyczaj na żywo kolekcje robią na mnie lepsze wrażenie, widzę je w ruchu, lepiej widzę fakturę. Na tej edycji Fashion Weeku było odwrotnie, dopiero na zdjęciach odkrywam magię sylwetek, które wcześniej wydawały mi się oczywiste. Kolekcja nie jest jakaś światowa, ale jest dobra. Grube skarpetki ze szpilkami, łączenie przeróżnych materiałów i faktur, odważne formy. Podoba mi się taki ekstrawagancki minimalizm.






PIOTR DRZAŁ - studio - 17.04.2015

Ile dyskusji przeprowadziłem po tym pokazie. Wszyscy byli zachwyceni. Ja nie doszukałem się niczego nowego, niczego co uzasadniłoby nazywanie projektanta projektantem, czyli kreatorem. Kolekcja świetna, spójna, schludna, niebanalna, dobrze uszyta. Gdyby faceci się tak ubierali byłbym baaardzo szczęśliwy. Niemniej jednak ja wymagam od projektantów kreatywności. Nie tylko bycia dobrym obserwatorem i krawcem, ale i kreatorem, twórcą. Dobrych krawców odsyłam do butików i pracowni sieciówek, na Fashion Week zapraszam ludzi z nowymi pomysłami.



fot. Mike Van Der Ent Pasarella


WOJTEK HARATYK - studio - 17.04.2015

No sieciówka to nie jest, ogólnie jest nieźle, ale powtarzać się nie będę. Sytuacja podobna jak wyżej. Oczywiście pojedyncze ubrania w zestawieniu z czymś ciekawym mogłyby dać genialny efekt, tutaj mamy trochę takie wspomagacze, które samodzielnie dużego wrażenia na mnie nie robią. Total look w paski został moim ulubionym już na pokazie, ale to, że ulubiony nie znaczy, iż zachwycający. Mało tego, wystarczy spędzić trochę czasu w poszukiwaniu światowych projektantów by natknąć się na prawie identyczny komplet od projektanta Nicomede Tavalera, zobacz zdjęcie TUTAJ. Poza tym moim subiektywnym okiem wybrałem cztery najlepsze sylwetki, co oznacza, że reszta była nudniejsza.







JACOB BIRGE VISION - designer avenue - 17.04.2015

Nie znalazłem zdjęć wszystkich sylwetek z pokazu, co oczywiście może oznaczać, iż za słabo się postarałem. Zdjęcia do postu zbierałem i sklejałem cztery dni, inne obowiązki mnie przygniotły, zatem musicie wybaczyć mi ten brak dociekliwości w poszukiwaniach. Kolekcja jedna z najlepszych tego wydarzenia. Minus za to, że wiele ciekawych materiałów nie zostało zrobionych przez samego Kubę, ale zwycięzca Project Runway i tak się obronił. Obstawiam, iż jest to słabsza półka światowego poziomu. Innymi słowy jest najgorszy z najlepszych, ale tu droga do sukcesu jest już prosta. Nie znam mody od podszewki. Nie wiem czy cokolwiek z kolekcji jest całkiem innowacyjnym pomysłem, ale ubrania na modelkach robią ogromne wrażenie. Wybrałbym ulubiony look z pokazu, gdybym tylko operował wszystkimi zdjęciami.





fot. Mike Van Der Ent Pasarella; KOWA-Berlin

FEMESTAGE EVA MINGE - designer avenue - 17.04.2015

O to co ideologia i nazwisko, bądź co bądź wypracowane, potrafią wypromować na rynek. Sylwetka na pierwszym zdjęciu mówi sama za siebie - 'jestem syrenką Arielką, ale wyrosły mi nogi i mieszkam na Hawajach'. Generalnie tragedia, poziom jak z taniego sklepu wysyłkowego. Brawo za odważne połączenie kolorów i faktur na ostatnim zdjęciu, ale czy efekt jest udany... nie wiem. Wiem natomiast, że udało mi się wybrać ulubiony look z kolekcji. Nie jest światowy, ale widzę w tym zestawie wiele dobrze ubranych Azjatek, które z pewnością stworzyłyby z  odpowiednimi dodatkami genialną całość. Może i Rihanna, której styl uwielbiam, wskoczyłaby w tym na swój jacht. Może look ma potencjał i dlatego został moim ulubionym. Pamiętajmy tylko, że ulubiony nie znaczy dobry.






ŁUKASZ JEMIOŁ BASIC - designer avenue - 17.04.2015

Jak tylko słyszę 'Łukasz Jemioł' to od razu przewraca mi się obiad w żołądku. Nudy, szarości, ogromny tupet, brak szacunku, talent utracony, być może, gdzieś kilka sezonów temu. Kolekcja propagująca hasła antywojenne może i niesie przesłanie, ale jak sobie napiszę 'no war' na czole będzie równie efektownie. Potencjał kolekcji zgnił, tak jak zgniłe są jej kolory. Już nie mogę się doczekać nadchodzącej zimy, yay ;/






BAJER OLA BOLA - designer avenue - 18.04.2015

Bola podąża tą samą drogą co duet Odio & Pieczarkowski. Póki co jest jeszcze na naszej planecie, a już osiągnęła bardzo wysoki poziom, rozwija się prężnie. To zdecydowanie jedna z najlepszych kolekcji. Szalona, pełna wzorów, abstrakcyjna, a jednak wciąż przystępna i bardzo spójna. Tak właśnie ja chciałbym chodzić po ulicach (gdyby tylko ulice były tolerancyjne). Piotr Drzał powinien projektować dla sieciówek, ubierających facetów nieinteresujących się modą, a Bola dla tych, którzy kochają zabawę w modzie. Bola jest dowodem na to, że MOŻNA i nikt mi nie powie, że moda nie może być innowacyjna, oraz więcej niż dobrze uszyta. Nikt mi też nie powie, że w modzie wszystko już było, bo jak się chce to się potrafi. Właśnie tutaj Pan Drzał i Pan Haratyk zostają dla mnie w tyle, mimo potencjału w jakości (odnoszę się do opisów pod ich kolekcjami, oraz do dyskusji z ludźmi po pokazach).






GAVEL - studio - 18.04.2015


Na pokazie było fajnie, bo w soundtracku do pokazu znalazła się Rihanna. To tyle. Kolekcja to dno. Podoba mi sie Pani w zielonym zestawie, ale dlatego, że kolor i potencjał materiału jest fajny, a efekt jest spójny i z charakterem, ale na tym już naprawdę koniec plusów. Proszę mi powiedzieć, czy dobry projektant pokaże na wybiegu modela w samym plecaku i absolutnie banalnych spodniach? Do tego w kolekcji na jesień zima? Na stronie ELLE przeczytałem, że kolekcja jest odpowiedzią na "skomplikowany proces homogenizacji kultury i islamizację świata". Zatem niewątpliwie różowa mini i t-shirt z czaszką są idealną odpowiedzią na te zagadnienia. Ot mamy poziom naszego tygodnia mody!





fot. Mike Van Der Ent Pasarella

MALGRAU - designer avenue - 18.04.2015

Ku mojemu zaskoczeniu za najlepszy look kolekcji wybrałem ten po środku. Jest elegancki, gustowny, trochę tajemniczy. Zbyt prosty jak dla mnie, ale coś mnie w nim przekonało. Sukienka we wzory... uwielbiam wzory, ale muszę być choć trochę obiektywny. Kolejna edycja pod rząd - nudy!!!!





NANKO - studio - 18.04.2015

Nie jest źle. Look po środku - gdyby faceci się tak ubierali. Sam bym się tak ubierał na ulicę. Nie ma w tym ani szczególnej innowacyjności, ani zaskakujących efektów, niemniej jednak nie jest źle. Jak na polski poziom jest wręcz całkiem dobrze.





JAROSŁAW EWERT - designer avenue - 18.04.2015

Mój kochany Ewert (moja przyjaciółka przez długi czas myślała, że Jarosław ma tak na imię, ponieważ często jestem zmuszony mówić 'płaszcz Ewerta') się rozwija. Każda kolekcja jest jeszcze bardziej dopracowana jeśli chodzi o jakość, jeszcze bardziej spójna i porywająca serca widowni. Według wielu to najlepszy pokaz minionej edycji Fashion Weeku. Dla mnie to wysoki poziom, ogromna pasja, wielki talent i gust, ale... mam bardzo mieszane uczucia. Codziennie mam inne zdanie na temat tej kolekcji. Nie zachwyciła mnie tak jak poprzednie. Formy i materiały, chociaż genialne pojawiają się już któryś raz, a nawet jeśli nie, to nie są szczególnie innowacyjne. Wybrałem za najlepszy look ten total błękit. Wolę czerwień i czerń od błękitu, ale dla mnie to połączenie jest już oczywiste. Sam biegałem tej zimy w czarnych spodniach, płaszczu i czerwonym golfie po Szczecinie. Czym zatem mam się zachwycać? Zachwycam się błękitnym lookiem, którego forma i materiały są genialne, ale kolorystycznie nie jest dla mnie idealny, jest lekko mdły. Nie zrozumcie mnie źle. Kocham tego Pana za to co robi, jak wysoki poziom mody wprowadza na nasz rynek, za wszystko. Tym razem jednak nie było nic co by mnie zachwyciło, bo albo są to rozwiązania po prostu ładne, albo takie, które sam od dawna noszę. Gdzie zatem innowacyjność, którą ten pan wykazuje? Tym razem zaplątała się gdzieś we frędzle pięknych rękawic, które oczywiście na świecie nie są niczym nowym. Może jak się spotkam z kolekcją kolejny raz, to będę miał okazję zmienić zdanie.




fot. Agata Kubis


ACEPHALA - studio - 18.04.2015

Od teraz słowo 'Acephala' będzie dla mnie synonimem słowa 'profesjonalizm'. Od poprzedniej twórcy marki edycji są ze mną w kontakcie, a ilość informacji prasowych na temat kolekcji, jakie zostały mi niedawno przysłane wprawia mnie w osłupienie. Mając zatem wiedzę na temat kolekcji, mogę śmiało interpretować efekty. Kolekcja jest próbą rozmycia granic między tożsamością kobiety, mężczyzny i dziecka. Płynnie przeplata umysły wszystkich grup, motywując do zabawy stylem. Do kobiecej garderoby świetnie wkrada się wiele męskich rozwiązań, oraz sporo infantylności. Są bowiem ciężkie formy, delikatne kolory i rysunki, materiały mięciutkie i delikatne, ale również te mocne, z charakterem. Marka Acephala aspiruje do rangi światowej i jest na dobrej drodze. Póki co to dopiero druga kolekcja, sylwetek nie było też zbyt wiele. Projekty nie robią tak dużego wrażenia, jak u niektórych, ale są na wysokim poziomie i mają ogromny potencjał. Twórcy skupili się na najdrobniejszych szczegółach, co można przeczytać w ich informacji prasowej (kto chętny niech do mnie napisze). O banalności nie ma mowy, chociaż część kolekcji jest dość oczywista. Jako najlepszy look chciałem wybrać pierwszy garnitur, ale wybrana ostatecznie sylwetka łączy wiele motywów kolekcji, oraz łączy ubrania w intrygujący sposób. Trzymam kciuki za markę, która stawia na wysoką profesjonalność.




fot. Mike Van Der Ent Pasarella

KĘDZIOREK - designer avenue - 18.04.2015

Brak mi słów. Powiem szczerze, że nawet ostatnia kolekcja była lepsza. Też miała nudne formy, ale przynajmniej wykorzystano fakturę, która zmieniała ułożenie po dotknięciu. Mam wrażenie, że te ubrania, to worki na śmieci dla otyłych kobiet. Zero innowacyjności, kompletna przewidywalność. Przecież puchowa kurtka na drugim zdjęciu jest już tak oklepana, że brak słów, a sam Jarosław Ewert szyje takie od dwóch sezonów, przy czym i on nie był pierwszy. Przezroczysta kamizelka na środkowym zdjęciu do reszty psuje mi humor. Już nie mówię o tym, że szyje się takie w naszym kraju od wielu sezonów, a przecież projektant ma kreować nowe dzieła, ale muszę zwrócić uwagę na fakt, że takie same zostały przedstawione na minionym Fashion Weeku aż trzy razy!!! W tym, co mnie bardzo dziwi w kolekcji Mguela Vieira, który powinien przecież przywieść nam do kraju światowe pomysły. O nim jednak za chwilę. Ja się tylko pytam z jakiej racji takie gromkie brawa po pokazie pani Joanny, oraz tyle kwiatów? Wypisuję się z tego zamieszania.




MIGUEL VIEIRA - designer avenue - 18.04.2015

Skrajne odczucia. Zaczynamy od zachwytu kilkoma sylwetkami, które świetnie łączyły ze sobą print z niebanalną formą. Dalej widzimy całe białe i bordowe sylwetki, które zachwycają z trochę mniejszą siłą. Po środku (między zachwytem, a rozczarowaniem) widzimy genialnie skrojone garnitury, wysokiej jakości, które sam widziałbym w swojej szafie, ale do cholery nie na wybiegu. Ładnie szyć może dobry krawiec, a nie projektant - twórca. No i nagle trafiamy na przezroczystą, czarną kamizelkę/płaszczyk, której zdjęcia już nie dołączałem, ale wygląda prawie identycznie jak ta z kolekcji Kędziorek. Brak słów. Rzygam już tym, widziałem taki produkt na tej edycji o kilka razy za dużo, nie wspominając o showroomach, a po projektancie z zagranicy spodziewałem się czegoś więcej. Może i wymagam zbyt wiele, ale jeśli nikt nie będzie stawiał tej poprzeczki wysoko, to poziom nigdy nie będzie rósł!!!!





KLAUDIA MARKIEWICZ - designer avenue - 19.04.2015

Dopiero druga kolekcja, a efekt jest świetny. Niebanalnie, innowacyjnie, spójnie, z pomysłem. Nie mówię, że kolekcja jest idealnie w moim guście, ale nie zmienia to faktu, że pewnie na miejscu kobiet wskoczyłbym w kilka zestawów. Pełen zachwyt osiągnąłem, kiedy Klaudia powiedziała mi, iż materiały stworzyła sama. Chapeau bas!






MACIEK SIERADZKY. - designer avenue - 19.04.2015

Powiem szczerze, że jadąc na fashion week, przeczytałem w pociągu relację z warszawskiego pokazu, który odbył się kilka dni wcześniej. Oczywiście post napisał najlepszy Tobiasz Kujawa, ale nie na swoim blogu. Tak czy inaczej byłem ciekawy czy zgodzę się z jego opinią. Oczywiście jak zwykle się zgadzam, ale nie będę szukał tego posta, by opisać to swoimi słowami. Moje pierwsze skojarzenia kolekcji? Średniowieczne sado-maso! Nie wybrałem tych najbardziej skrajnych sylwetek, w sumie żałuję, ale kolekcję, też nie całą, zobaczyć możecie TUTAJ. Podoba mi się wykorzystanie czerwieni, również dlatego, że same projekty, które przypadkiem mają czerwony kolor, robią na mnie wrażenie. Jako najlepszy look wybrałem ten na pierwszym zdjęciu, ponieważ (tutaj głównie futrzany płaszcz) mimo iż jest prosty, ma spory potencjał - wydaje się wygodny, na zimę idealny, a przy tym niebanalny.



Więcej o samym wydarzeniu, oraz moje stylizacje już za kilka dni :)





Fashion Inside March 2015


sobota, 14 marca 2015

Hi ;)

One week ago - 07.03.2015 I attended to new fashion event called Fashion Iside. Three polish designers showed us their collections. More about you can read in Polish, or you can use translator on the right --->


Wiecie jak uwielbiam eventy modowe. Wyzbyłbym się wszelkich materialnych korzyści z bloga, na rzecz zaproszeń, dzięki którym mógłbym zasiadać na widowni wszystkich pokazów świata. Sezon się zaczyna, a pierwszym eventem w tym roku, na który się wybrałem okazał się śląski Fashion Inside.



Pierwsza edycja Fashion Inside odbyła się 7 marca w Centrum Kultury Śląskiej w Świętochłowicach. Wybraliśmy się tam przy okazji mojej wizyty u Pauliny, wraz z Sylwią i Zuzą. Spędziłem na śląsku kilka fantastycznych dni, za które dziękuje głównie Paulinie i Arturowi.

Tak czy inaczej sam event, jak na pierwszą edycję okazał się bardzo udany. Oczywiście mógłbym się przyczepić do paru faktów, ale tym razem sobie odpuszczę, bo mało kto zorganizowałby to tak dobrze już za pierwszym razem. Owego wieczoru zobaczyć mogliśmy pokazy mody trzech lokalnych marek - Meisel, Furelle, oraz Bajer Oli Boli. Wydarzenie wzbogaciły inne atrakcje, takie jak koncerty Bogny Czekiel, oraz Gosi Andrzejewicz.


Gosia Andrzejewicz



Dodam dwa słowa o każdej z kolekcji.


MEISEL




Pierwsza zaprezentowała się marka Meisel, która pod względem formy i innowacyjności projektów faktycznie okazała się najsłabsza. Niemniej jednak przyznam dwa ogromne plusy. Po pierwsze muzyka i film intro, którego niestety zobaczyć nie możecie, zrobiły na mnie ogromne wrażenie, świetnie wprowadziły w klimat pokazu i wyjaśniły znaczenie całej kolekcji. Po drugie nadruki ze szkicami lokalnych symboli regionu. Wspomniałem Wam, że byłem w tym okresie przez kilka dni na Śląsku, a mój przewodnik przedstawił mi Katowice, wraz z okolicami na tyle szczegółowo i ciekawie, że zakochałem się w tym mieście. Kiedy kilka dni po wizycie w Katowicach zobaczyłem symbole miejsc, które odwiedziłem, na wybranych projektach z kolekcji, sentymentalnie się zakochałem. Najcharakterystyczniejszym symbolem jest szkic katowickiego spodka, niemniej ja mam największy sentyment do rzeźby żyrafy, ze śląskiego parku w Chorzowie. Podsumowując kolekcja pod względem modowym nie zrobiła na mnie wrażenia, natomiast genialnie przemycone symbole regionu są jak najbardziej dobrym pomysłem.


FURELLE





Wysoka jakość szycia, dobre materiały, kobiece, nowoczesne kroje - tak mogę opisać Furelle. Marka, która oferuje klientkom dobrej jakości produkty, na designerskim poziomie Zary, albo Cosa. Faktycznie kolekcja godna polecenia kobietom, którą chcą dobrze i nowocześnie wyglądać, ale nie szukają świeżych pomysłów. Ja ich szukam, dlatego przechodzę dalej.


BAJER OLA BOLA






Ten, kto śledzi mojego bloga dobrze wie, że tą kolekcję już widziałem na żywo, oraz wie, co o niej myślę. Ten, kto nie śledzi, jest zobowiązany do nadrobienia relacji z minionej edycji Fashion Weeku (TUTAJ), oraz przede wszystkim do zapoznania się z listą moich ulubionych projektantów (TUTAJ). Przyznam szczerze, że możliwość zobaczenia projektów z bliska, oraz dotknięcie ich po pokazie przekonało mnie, że nie są one tak idealne jak myślałem, ale są bardzo pomysłowe. Uwielbiam tą kolekcję, jej kolory, łączenia faktur, szalony, nowoczesny pomysł. Absolutnie podtrzymuję Bolę w zestawieniu moich ulubionych projektantów, mimo, że styczność z kolekcją sprowadziła mnie na ziemię.


Po pokazach zostaliśmy zaproszeni na bankiet, który pozwolił dopieścić gości wydarzenia. Będę miło wspominał ten wieczór i gorąco zachęcam Was do polubienia Fashion Inside na facebooku.



my look:
Shirt - Choies.com
Pants - Bershka
Shoes - Zara
Bag - New Yorker
Hat - PolkaP
Eyewear - Ray-Ban


zdjęcia: Roksana Miarka, Filip Płaczek Photography i ja





My Favourite Polish Fashion Designers


wtorek, 3 lutego 2015

Hi ;)

     I would like to share with you a list of my favorite designers and artists working in fashion.This is a subjective ranking, guided with my taste, my requirements to designers, but also private feelings and personal knowledge of their work. More about you can read in Polish, or you can use a translator on the right --->

     Na początek chciałbym Was przeprosić za osłabioną aktywność z mojej strony - za opóźniony post, za to, że nie odwiedzam Was na blogach. Jestem w trakcie zaliczania studiów i przygotowywania się do obrony, a dodatkowo post ten zabrał mi sporo czasu - pisałem go kilka dni w przerwach od nauki, dlatego pojawia się dopiero ponad tydzień po ostatnim. 
     Chciałbym się z Wami podzielić bardzo subiektywną listą moich ulubionych projektantów, krawców i twórców działających w modzie. Zestawiłem ich w kolejności do najlepszego, dzięki czemu ciekawiej będzie Wam czytać ten post. Podkreślam, że jest to subiektywny ranking, kierowałem się swoim gustem, swoimi wymaganiami wobec projektantów, ale również prywatnymi odczuciami i osobistą wiedzą na temat ich funkcjonowania. Innymi słowy, moją świadomość o ich twórczości, budują również prywatne doświadczenia, dzięki czemu stworzyłem tę listę bardzo szczerze. Uprzedzam też, że słowem kluczowym tekstu jest 'kreatywność', bo właśnie tego wymagam do dobrego projektanta, a dzisiejsza ekipa kreatywność ma w małym palcu. Nie zaświadczam, że jest to siedmiu najlepszych twórców, tylko moich ulubionych. Nie zaświadczam również, iż jest to sztywne zestawienie, ponieważ o pewnych genialnych projektantach nie zawsze pamiętam na zawołanie, a nie sprawdziłem wszystkich krajowych twórców. Jest to spontaniczna, elastyczna lista projektantów, których z całego serca chciałbym Wam po prostu polecić.
 




Zaczynamy!! Po kliknięciu na powiększone nazwy marek i nazwiska projektantów przeniesie Was do ich stron.







     Odliczanie zaczynam od Boli, czyli Oli Bajer, która moje serce skradła szczególnie swoją ostatnią kolekcją zaprezentowaną podczas minionej edycji łódzkiego fashion weeku (TU zobacz mój komentarz). Bola bawi się materiałem, tworzy proste formy z ciekawymi urozmaiceniami (jak płaszcz z futrzanym pasem, czy złote nadruki). Nie boi się kolorów, jej kolekcje są bardzo spójne, a kreatywność prowadzi ją w dobrą stronę. Do tego przy dobrych okazjach można kupić jej projekty bardzo tanio. Nie zawsze jest to w moim stylu, ale trzymam za nią kciuki, mam nadzieję, że dalej będzie się tak prężnie rozwijała.








fot. robertkuta.com, instagram.com/robertkuta,  Arcadius Mauritz

     Robert Kuta jest człowiekiem zagadką, do tego stopnia, że boję się, iż dotrze do tego posta. Dlaczego? Bo zabronił korzystania z jego materiałów. Myślałem o tym, by go nie uwzględniać w tym poście, ale świat musi go znać. Ja długo nie wiedziałem kim jest, i żałuję, dlatego chciałbym pokazać Wam choćby jego prace. Rysuje i szyje proste, ale ciekawe formy, grafiki, symbole. W banalny i stary jak świat motyw serca Kuta potrafi tchnąć nowe życie. Rzadko projektuje swoje ubrania, częściej zajmuje się sztuką ogólnie pojętą. Projekty tworzy na zlecenie innych projektantów i marek odzieżowych. Pamiętacie genialną kolekcję Gosi Baczyńskiej, którą skomentowałem ostatnio TUTAJ? Nadruki na ubraniach zaprojektował właśnie Kuta. Nie będę wymieniał wszystkich marek, z którymi współpracował, muszę wspomnieć jednak o Shabatin. Marka stworzona przez Ewę Szabatin, którą lubię, oferuje bardzo dużo ubrań, przedstawiających nadruki Roberta Kuty. Tworzą razem zgrany duet i muszę przyznać, że efekty są świetne. Ten Pan jest prawdziwym artystą, a kreatywność to jego drugie imię.









     Najpopularniejszy i najbardziej komercyjny projektant w dzisiejszym rankingu. Jego ostatnią kolekcję opisywałem już Wam TU oraz TU, dlatego nie będę się powtarzał. Powiem tylko, że jest bardziej klasyczny, od pozostałych twórców w rankingu, ale przy tym jego projekty mają wiele klasy i elegancji. Nie brakuje im jednak odważnych rozwiązań, bowiem projektant ten, świadomością trendów modowych, wyprzedza o krok większość swoich kolegów po fachu. Jest świadomy rynku i świetnie potrafi znaleźć kompromis w swoich kolekcjach, zaspokajając potrzeby szerokiego grona odbiorców. Nie odkrywamy u niego ameryki, na próżno szukać innowacyjnych form, ale jest odważny, co przejawia głównie materiałem, kolorami i detalami. Sięga po to, po co większość w naszym kraju by nie sięgnęła. Zdecydowanie mój ulubiony projektant z naszej krajowej czołówki.









     Kasiulka jest królową czerni i większość z nas dobrze o tym wie. Z każdą kolejną kolekcją udowadnia, że jest bardzo dojrzała, świadoma swojego stylu, a w jej rękawie asy czują się świetnie. Dziś króluje słowo 'kreatywność', a zatem z czym kojarzy nam się ten rzeczownik? Moje pierwsze skojarzenie to coś kolorowego. W końcu kolory i rzeczy kolorowe zazwyczaj nie są banalne. Kas Kryst udowadnia, że kreatywność to również nowoczesna forma, pomysł na zestawienia, mieszanie intrygujących tekstur, świadomość jakości materiałów i uszycia. Można być kreatywnym, tworzyć piękne rzeczy i inspirować, nie włączając w to całej palety barw. Na próżno w jej kolekcjach szukać zbędnych elementów, przerysowanych zdobień, przerostu formy nad treścią. Tworzy ubrania, które wyglądają tak, jakby pracował nad nimi cały sztab ludzi, dbający o najmniejszy szczegół. Zarówno na zdjęciach, jak i na żywo jej ubrania zdają się mieć wielką klasę, dodają właścicielowi pewności siebie. Kas Kryst to przede wszystkim wysoka jakość i piękno, którego chyba nie jestem w stanie zdefiniować. Jej dojrzałość i konsekwencja według mnie przewyższa wszystkich pozostałych projektantów, których dzisiaj zestawiłem. W pewnej swojej definicji istnienia, w pewnej nieokreślonej dziedzinie Kas Kryst jest najlepsza, bezkonkurencyjna w Polsce, a może i na świecie. To jest po prostu, jak już kiedyś napisałem, odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu.









     Wchodzimy na podium. Tego projektanta przedstawiałem Wam już wiele razy. Wiem, jak wiele pasji wkłada w to co robi, a efekty oczywiście warte są wszelkiego wysiłku. Ma swój styl, który jest spójny i charakterystyczny, chociaż wciąż eksperymentuje. Jego aktualna twórczość odbiega od tego, co prezentował nam kilka sezonów temu, jednak niezmiennie od samego początku jest kreatywny. Nie boi się kolorów, ale często zestawia ich mniej, co potęguje efekt spójności. Jego projekty dodają wiele elegancji, ale ich niebanalna forma łączy praktyczność z ekstrawagancją. Do tego jest przemiłym człowiekiem, dostosowuje się bardzo do klienta. Co sezon jestem szalenie ciekawy, jak będzie wyglądała jego najnowsza kolekcja.









     Duet, który uwielbiam. Król i królowa łódzkiego fashion weeku. Król i królowa zabawy modą. Król i królowa kreatywności. Działają w duecie i osobno, ale ponieważ identyfikuję ich jako jeden podmiot, postanowiłem opisać ich i pokazać wspólnie. Modą zajmują się z pasji, jest to ich forma ekspresji, zarobek schodzi na drugi plan (przynajmniej biorąc pod uwagę żałosną świadomość polskich klientów). Mistrzowie sitodruku, wycinanych form, geometrycznych tekstur. Nie są tak elastyczni wobec klienta, jak projektant na poprzednim miejscu, ale rekompensuje to ich niesamowita wyobraźnia. Gdybym tylko zaczął zarabiać (bo w obecnej sytuacji jeszcze przez chwilę nie pracuję), to z pewnością wypełniałbym szafę ich arcydziełami. Są dość krytycznie postrzegani w Polsce, ale nasz kraj nie ma wyobraźni modowej, dlatego zasilam dość wąskie grono fanów ich twórczości. Mam nadzieję, że ktoś z Was jeszcze się dołączy ;)









     Na samym szczycie rankingu uplasował się młody projektant mieszkający w Krakowie - Maciej Redo, który pozornie nie powinien powędrować aż tak wysoko. Znamy się internetowo, udało mi się również wypożyczyć jego ubrania do sesji, co mnie ogromnie cieszy i aktualnie znajdują się one w moim pokoju. Dlaczego zatem napisałem, że z pozoru nie powinien zająć pierwszego miejsca? Nie jest tak doświadczony, a jego projekty mogą wydać się mniej profesjonalne. Tu wspomnę o pewnym minusie, za który Maciej mnie zabije, ale znamy się, a ja chciałbym być szczery. Mianowicie jakość ubrań na żywo jest niestety trochę gorsza od tej na zdjęciach. Na zdjęciach mocniejszy kontrast pięknie podkreśla kolory, a sama jakość uszycia i wykończenia świadczy o tym, że Maciej ma przed sobą jeszcze długą drogę do perfekcji, ale... za to właśnie kocham jego twórczość. Chłopak ze świetnymi pomysłami, ogromną wrażliwością i kreatywnością spełnia się, mimo ograniczonych możliwości, funduszy i z ciągle rozwijającym się talentem krawieckim. Znam historię niektórych projektów i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, w jaki sposób sobie radzi, jakie materiały wykorzystuje. To właśnie jest dla mnie definicja kreatywności. Tworzenia pięknych rzeczy z niczego. Nie boi się kolorów, wręcz wykorzystuje te trudne, mocne, odważne. Każdy projekt łączy cechy elegancji, odwagi, ekstrawagancji, ale to wciąż są wygodne ubrania na co dzień. Nie jest spójny, ale to dlatego, że szyje to na co ma ochotę. Działa pod wpływem inspiracji, luźnych pomysłów, ale również aktualnie dostępnych materiałów. Szyje zazwyczaj po jednej sztuce każdego modelu, co nadaje jego ubraniom limitowanego charakteru, unikalnego przekazu. Artysta bowiem nigdy nie tworzy dwóch identycznych dzieł. Robi coś co sprawia mu radość najlepiej jak potrafi, a przy okazji może urzec tym choćby mnie. Prawdziwa pasja dodaje skrzydeł. Życzę mu by w przyszłości ubierał duże grono indywidualistów, a sobie życzę szafy wypełnionej jego przyszłymi kolekcjami.

 
     Tu rodzi się puenta całego rankingu, mianowicie bycie kreatywnym nie oznacza dużych sum zarobionych na sprzedaży ubrań, nie oznacza też sztabu ludzi pracujących nad jednym projektem. Kreatywność nie jest również zależna od ilości lajków, fanów. To nie jest byle dziwactwo, które się uszyło, kolejna dopracowana suknia balowa, piankowa spódnica z koła albo śmieszny napis na bluzie. Według mnie kreatywny człowiek jest w stanie ze smakiem i wyobraźnią bawić się kolorem, fakturą, teksturą, formą. Zaskakuje i wzbudza emocje. Tak jak malarz przelewający na płótno swoją ekspresję, jak poeta zapisujący w wierszach swoje przemyślenia, projektant powinien wyrażać projektami siebie. Gdyby projektanci mniej dostosowywali się do szarych klientów, skupiając się bardziej na potrzebie wyrażania siebie, każdy miałby swoje grono odbiorców. Bylibyśmy otwarci na różnorodność, nie odrzucałby nas ktoś ekstrawagancko ubrany, bo to by był nasz wybór. Niestety w Polsce ulica nie kreuje mody, jest hermetycznie zamkniętą obłudą, która nie dopuszcza do siebie rozwoju. Przez to projektanci często rezygnują z kreatywności, która się nie sprzedaje na rzecz bestsellerowych bawełnianych kolekcji. Niemniej, moim zdaniem, taki projektant nie ma prawa nazywać się kreatywnym, bowiem ktoś kto ma niski poziom (choćby świadomie rezygnując z rozwoju) jest zwyczajnie na poziomie dalekim od godnego pochwały. Dla przykładu - gdybym piekł ciasta, smaczne i wymyślne, ale ludzie woleliby tańsze i zwyczajne miałbym dwie opcje do wyboru. Piec dalej po swojemu, ale mniej na tym zarabiać, albo piec pod gust ludzi nędzne 'smakołyki'. Druga opcja zaspokoiła by klientów i mój portfel, jednak ludzie nie mieliby szansy przekonać się do lepszej jakości, poziom nigdy by nie wzrósł, a ja nie mógłbym określać siebie mianem dobrego cukiernika. Owszem, miałbym talent i byłbym zdolny, ale nawet specjalnie obniżając swój poziom, wychodząc na przeciw niskim wymaganiom byłbym po prostu słabej jakości cukiernikiem, bo moje produkty byłyby słabe. Tak, dość zawile, podsumowałbym puentę mojego zestawienia.
     Jak pisałem, jest to subiektywna i bardzo elastyczna lista, dlatego możliwe, że za jakiś czas ponownie przygotuję taki ranking, który będzie się różnił od dzisiejszego. Mam nadzieję, że byłem dość konstruktywny i zrozumiały, bo uczelnia pozbawia mnie sukcesywnie sporej dawki energii. Komentujcie szczerze ;)


W wolnej chwili dodam źródła zdjęć i fotografów. Niestety goni mnie praca inżynierka. Pozdrawiam.